architekci-640x360
Meta na mobilność? Też bądź mobilny! Sprawdź mobilne How2Win

[Konkurs] Projektanci Runeterry #1 – wyniki

W sobotę zakończyła się pierwsza część konkursu: Projektanci Runeterry, Architekci siedziby bohatera. Otrzymaliśmy zarówno prace graficzne, jak i opisowe. Panie i Panowie – przedstawiamy zwycięzcę!

Nagrodę w postaci 50 zł PSC otrzymuje:

Sathay

za siedzibę Barda. Skontaktujemy się z Tobą drogą e-mailową.

Pięknie namalowana praca oddaje tajemniczy klimat najnowszego bohatera Ligii Legend.

Chcielibyśmy również wyróżnić 2 prace:

  • KaspoRa, opisującą posiadłość Dravena
  • ExH Angie, przedstawiającą pokój wypoczynkowy Dravena

Zwycięzca oraz wyróżnione osoby otrzymują awanse w Lidze Konkursowej. KaspoR już w Goldzie, gratulujemy!

Dziękujemy za udział w pierwszej odsłonie Projektantów Runeterry – kolejne w niedalekiej przyszłości, bądźcie czujni!

Poniżej możecie przyjrzeć się wybranym pracom:

Sathay Bard

EEExcAngie

Kliknij tutaj, aby przeczytać wyróżnioną pracę

Parę słów wstępu

Władywostok. Tu, na jednej z bałtyckich plaż, mieszka Azir. Imperator Shurimy samotnie wychowuje córkę Sivir, która zamierza wyjść za mąż za Dravena. Jej ojciec oczywiście nie jest tym faktem zachwycony. Po pewnych czasie jednak ulega namowom córki i godzi się na ślub. Jako że Azir nie widział jeszcze domu przyszłego zięcia, postanawia wybrać się do niego dwa dni przed ślubem.

Wizytacja oczami przyszłego teścia

Wyjechałem z rodzinnej piaskownicy koło południa. Po pół godzinie dotarłem do portalu pomiędzy Ziemią a Valoranem, a do posiadłości pana Dravena dojechałem o godzinie czternastej. Szczerze powiedziawszy myślałem, że tak zarozumiały i narcystyczny bohater niewiele się w życiu dorobi. Jak duże było moje zdziwienie, gdy wjechałem swoim wysłużonym Golfem na wzgórze, pod ogromną willę. Całość była ogrodzona pozłacanym ogrodzeniem. Na rezerwie paliwa podjechałem pod diamentową bramę, nad którą widniał napis: „WITAM W LEAGUE OF DRAVEN”. Z prawej strony bramy postawiona była ogromna kamienna tabliczka z napisem: „WILLA WYKONANA WEDŁUG PROJEKTU JAPOŃSKIEGO ARCHITEKTA JAKOTAKO, ZATWIERDZONA PRZEZ XERATHA”. Na samo wspomnienie tego imienia ścisnęło mi nerki, a kwas żołądkowy podszedł pod sam dziób. Z drugiej strony znalazłem domofon. Otworzyłem szybę, wcisnąłem przycisk od domofonu i powiedziałem:



– Tutaj teść.

Na to odpowiedział mi przyjemny damski głos:

– Zapraszamy szanowny Imperatorze do królestwa Dravena.

Facet musiał mieć tupet żeby takie coś wymyśleć. Po tym co usłyszałem już nic nie mogło mnie zdziwić. A jednak mu się udało. O ile postawienie fontanny z rzeźbami małych, pulchnych aniołków jeszcze by przeszło, tak ustawienie fontanny z rzeźbami małych, pulchnych Dravenków to lekka przesada. Najbardziej satysfakcjonującym doznaniem było przejechanie po kostce ułożonej w podobiznę tego zarozumialca moim starym Golfem. Niestety to co dobre szybko się kończy i musiałem w końcu zaparkować. Po części dlatego, że skończyło mi się paliwo. Wysiadając z samochodu zobaczyłem trzech lokai powoli schodzących do mnie z głównych schodów. Nie pasowało mi tylko to, że nosili maski z twarzą przyszłego zięcia.

– Najjaśniejszy nasz pracodawca Draven pana oczekuje w swoim pokoju. Proszę podążać za nami.

– Nie ma sprawy. Mam nadzieję, że nie będę musiał się ubierać w te idiotyczne maski.

Swoją drogą podobała mi się ta willa. Z zewnątrz utrzymana w stylu neoklasycystycznym w kolorze kremowym, umiejętnie wprowadza elementy wystroju znane z Bliskiego Wschodu. Wracając do rzeczy. Lokaje wprowadzili mnie przez wielkie drzwi do obszernego holu. Podłoga wyłożona była drogim marmurem. Podobnie jak podłoga, ściany również były z marmuru, z tym że wkomponowany był w nie umiejętnie bursztyn. Nad głową wisiał ogromny kryształowy żyrandol. Nie mogłem oprzeć się zapachom dochodzącym z kuchni, umiejscowionej po lewej stronie. Opuściłem więc wiernych przyszłemu zięciowi lokai i ukradkiem zajrzałem do kuchni. Wyglądała jak kuchnia z najdroższych restauracji Valoranu i Ziemi razem wziętych. Pracowały tam dwa tuziny kucharzy, a wszyscy w tych idiotycznych maskach. Mimo fantastycznych zapachów musiałem wrócić do holu. Wspiąłem się po schodach prowadzących na górę i skręciłem w prawy korytarz. Szczerze powiedziawszy to był najdziwniejszy korytarz jaki w życiu widziałem. Jedynym oświetleniem była tam podłoga wyłożona lampami neonowymi, a ściany włącznie z sufitem były lustrami. Mili panowie w maskach wyjaśnili mi, że gdy Draven tędy chodzi, to gdzie nie spojrzy widzi siebie (w dół nie patrzy, bo nigdy, przed nikim i nigdzie nie pochyli głowy). Na końcu korytarza znajdowała się winda. Wsiedliśmy do niej. Miałem nadzieję że tam odpocznę od tego natręta. Otóż nic bardziej mylnego. Z głośników wydobył się niezbyt udany popis wokalny mego przyszłego zięcia. To leciało jakoś tak:

“Draven… Dra-a-a-a-a-veeeen,

Draaaaaven, Draaaaven,

Draven panem Summoners Riiiiiift”

I tak w kółko. Wielbiłem chwilę, w której winda się zatrzymała, a drzwi się otworzyły. Moim oczom ukazała się wielka sala z dużą ilością okien. Nie było wolnego skrawka ściany, cała była zapełniona wizerunkami wiadomo kogo. Przy wyjściu z windy rozłożony był czerwony dywan, prowadzący do złotego tronu w kształcie głowy Dravena na którym siedział Draven.

– Teściu kochany! Draven się za tobą stęsknił. Musisz być zmęczony podróżą. Draven każe zaraz swoim podwładnym przygotować ci sypialnię.

– Ooo tak jestem zmęczony tobą. – wymamrotałem. On chyba tego nie słyszał bo wrócił do podziwiania obrazów.

Jeden z jego lokai powiedział mi jak trafić do sypialni. Pobiegłem ile sił w nogach. Oprócz miejsc które zwiedziłem w jego pałacu było jeszcze tylko dwadzieścia sypialni, dziesięć łazienek, dwie sale kinowe i sala bankietowa. Minąłem ją gdy biegłem w kierunku sypialni. Przygotowania do ślubu idą tam pełną parą. Ogromna na 100 metrów długości i 90 szerokości sala dekorowana była białymi wstęgami, Barman Singed osobiście nadzorował stawianie baru z napojami, a DJ Sona przygotowała sprzęt muzyczny. Nie chciało mi się z nimi gadać. Chciałem uciec. Dotarłem do sypialni. Przed drzwiami stały już moje bagaże. Sam pokój w środku wyglądał normalnie. Duże małżeńskie łoże, 40 calowy telewizor, szafa i wyjście na balkon. Ciekawił mnie wygląd ogrodów, więc wyszedłem na zewnątrz by zobaczyć je z góry. Wszystko było strzyżone na kształt głowy i toporów zięcia, a alejki wyłożone najdroższym piaskowcem otoczone były zewsząd rzeźbami przedstawiającymi jego i jego brata Dariusa podczas bitew. Tego było już za wiele. Wróciłem do pokoju, rzuciłem się na łóżko i postanowiłem nie wychodzić z niego do czasu, aż nie wróci moja córka…

Artykuły premium


Jeśli zauważyłeś literówkę/błąd we wpisie - prosimy o zgłoszenie tego poprzez specjalny formularz kontaktowy - dzięki automatycznemu systemowi powiadomień będziemy mogli błyskawicznie usunąć błąd.