leagueoflegends_vs
Meta na mobilność? Też bądź mobilny! Sprawdź mobilne How2Win

[FanFic] Strażnicy Arvan – Prolog & Rozdział 1

Strażnicy Arvan – Prolog

Strażnicy Arvan to fanfiction oparte na uniwersum League of Legends, lecz czerpie z niego tylko częściowo. Całkowicie nie ma to nic związanego z lore, a historie bohaterów są tylko częściowe. To taka informacja, więc nie zarzucajcie mi że coś w lore jest tak, a ja robię inaczej. Bo robię inaczej – po swojemu. Długość danych rozdziałów będzie zależała od wielu rzeczy, nie chcę jednak tworzyć zbyt długich wpisów i chcę by historie były w miarę krótkie.

 

Strażnicy Arvan – Klejnoty Arvan



W Valoran nie było tak jak dawniej, na polach sprawiedliwości nie istniała sprawiedliwość, cała Runeterra była pogrążona w chaosie, nikt nie wiedział na kogo może liczyć, a na kogo nie. Mieszkańcy rabowali się nawzajem, bohaterowie robili swoje szajki i rabowali miasta. Jednak były też grupy, które chciały przywrócić w Valoran dawny spokój. Jedną z takich grup stworzył mistrz Wuju – Master Yi razem z Irelią postanowili stanąć naprzeciwko chaosowi. Wkrótce dołączył do nich uczeń Yi – Wukong, a z czasem samotnik – Yasuo oraz mnich Lee Sin. Nazwali się Strażnikami Arvan. Czym było Arvan? Tego nie wiedział nikt poza Yi i Irelią.
Odbiór Strażników był bardzo dobry, czasem inni bohaterowie im pomagali i razem wspierali swoje patrole i łapali groźnych bohaterów, którzy w Valoran robili tylko i wyłącznie swoje niecne rzeczy.
Pewnego razu gdy Yi wyruszył na jedną ze swoich tajemniczych wypraw, na które nigdy nikogo nie zabierał, długo go nie było. Zaniepokoiło to Strażników… nie spodziewali się też że może stać się taka rzecz… Mistrz wrócił strasznie poobijany, jakby zaatakowany przez nikomu nie znaną bestię, szybko Wukong i Irelia udzielili mu pomocy, a on powtarzał w kółko:
– On wróci… Oni go odnajdą… Jego moc… – nikt nie rozumiał bełkotu Yi chyba tylko prócz Irelii, która jednak za wszelką cenę zmieniała temat. Po kilku dniach w bazie Strażników nikt do siebie nie odzywał. Yi powoli dochodził do siebie, Lee Sin ciągle medytował, Yasuo z Wukongiem częściej patrolowali teren, a Irelia gdzieś znikneła.
Po powrocie Irelii do bazy, Mistrz powiedział do niej:
– To już czas. Musimy im powiedzieć – na co wszyscy zareagowali zdziwieniem
– Ale o co chodzi? Czy w końcu się dowiemy o co tu w ogóle chodzi? – zapytał zdenerwowany Yasuo
– Chodzi o to.. co robimy.. znaczy.. Irelio.. Mogłabyś mi pomóc? – zwrócił się do niej Master Yi
– Dawno temu w Valoran pojawił się Ao Shin. Pojawił się znikąd. Z początku wydawał się być dobrym bohaterem, jednak później siał spustoszenie. Darkini jednak go zabili.. a przynajmniej tak im się wydawało. Ao Shin istniał jako bliżej nieznana materia… jego moc nadal jest silna, potrafi zrobić wszystko z każdą osobą prócz tych wybranych na Polach Sprawiedliwości, prócz legend. Razem z Masterem odkryliśmy też że Ao Shin chce stworzyć własną armię bohaterów, którzy mieliby mu pomóc zdobyć 5 klejntów Arvan. Te klejnoty przywrócą prawdziwą postać Ao Shinowi, a w tej chwili nikt nie mógł by mu się równać. Nastałaby ciemność, a jego zakon panowałby w Valoran – opowiedziała Irelia
– Myślałem że Ao Shin to tylko jakaś głupia legenda wymyślona by straszyć innych – odparł Yasuo – czyli te wszystkie patrole? To my to robimy dla tych klejnotów? Gdzie one w ogóle są? Jak mamy je chronić? Może trzeba je zniszczyć?
– Nie wiemy gdzie one są. Nie możemy ich zniszczyć. Musimy chronić. Te klejnoty nadają wielką moc całemu Valoran, nikt nie wie gdzie one są i w jakiej postaci – odpowiedział Master Yi
– To co my do cholery ma…. Auuuć! – wykrzyknął Yasuo uderzony przez Wukonga jego małpią laskę w głowę – Czy Ty głupia małpo nie potrafisz być poważna nawet w takich sprawach?!! – po raz kolejny wykrzyczał zdenerwowany Yasuo
– Hihihi, no sorrki – zaśmiał się turlając się po podłodze Wukong.
– Wracając do tematu. Czyli my mamy teraz ten jego zakon pokonać czy co z nim zrobić? – przerwał im Lee Sin
– Musimy znaleźć klejnoty i odnieść je w jakieś bezpieczne miejsce, dwa z nich mamy, pozostały tylko 3 w tym jeden, który daje bardzo potężną moc – odpowiedział Master Yi – tymczasem chyba pora by Yasuo i Wukong wyruszyli na patrol, jutro rozejrzymy się w pradawnych mapach gdzie może być reszta klejnotów.
I tak Yasuo i Wukong wyruszli, dziś mieli patrolować niebezpieczny las, działo się tam mnóstwo dziwnych rzeczy, zaginięcia kupców czy ślady po użyciu mocy zakazanych Summoner Spelli.
– Wu, naprawdę mógłbyś się czasem powstrzymać ze swoimi małpimi żartami – zdenerwowanie powiedział Yasuo
– No, ale przyznaj było tak poważnie że potrzebowaliśmy trochę śmiechu – odparł śmiechem Wukong
– Śmiechu? Śmiechu? Nadal boli mnie głowa! To jest dla Cieebi.. – odpowiadał Yasuo
– Yas… Yaas.. – przerywał mu Wukong
– Nie teraz Wu! Mam już dość tego że każdy żart robisz sobi… – kontynnuował Yasuo
– Yasuo! Do cholery jasnej! Tam ktoś leży! – krzyknął Wukong
– Wiesz co głupia małpo? Jak masz sobie… o kurde.. to lis? – odpowiedział Yasuo
Za drzewem leżała postać z wieloma ogonami, a nad nią unosiła się zielona mgła.
– To Ahri? – zapytał Yasuo – Co jej się stało?
Pod drzewem leżała nieprzytomna Ahri, wyglądała na zatrutą strzałkami jednego małego wrednego Yordla.
– Uwaażajcie – jakimś cudem wydusiła z siebie Lisiczka.
– Hassaki! – krzyknął Yasuo używając swojej nawałnicy w stronę drugiego drzewa – chyba jest tu już bezpiecznie.

Wukong wziął piękną Ahri na swoje plecy i ruszyli w stronę bazy, w trakcie podróży Ahri opowiedziała Strażnikom o tym jak tropiła Zeda, który robił coraz niecniejsze interesy.
– Nagle straciłam jego trop i poczułam ból… dostałam strzałką z trucizną! Ehh. Gdyby nie wy to byłoby już po mnie – użalała się Ahri
– Spokojnie, opatrzymy cię i będziesz jak nowa – zaśmiał się Yasuo.

Gdy dotarli już do bazy, Ahri została opatrzona przez Strażników i postanowiła pomóc im w tropieniu klejnotów, miała wykorzystać swój spryt i urok, z kompletnie ‚niewiadomych’ przyczyn cały czas pomagał jej Wukong.


To tyle na dziś. Mam nadzieje że nie jest, ani za krótko, ani za długo, a w sam raz. Podoba wam się taki fanfic? Docelowo chcę stworzyć 3 rozdziały, może w przyszłości jakieś prequele i sequele. Jest to w sumie moja pierwsza praca pisemna w takim stylu :)

Artykuły premium


Jeśli zauważyłeś literówkę/błąd we wpisie - prosimy o zgłoszenie tego poprzez specjalny formularz kontaktowy - dzięki automatycznemu systemowi powiadomień będziemy mogli błyskawicznie usunąć błąd.