3209img_45
Meta na mobilność? Też bądź mobilny! Sprawdź mobilne How2Win

Cień ostrza#4: Geniusz zbrodni

 

SPIS TREŚCI:

Cień Ostrza#1: Tętno Ulic

Cień Ostrza#2: Krwawe Trofeum 

Cień Ostrza#3: Czarne Bractwo

Cień ostrza#4: Geniusz zbrodnitatuaje-tribales-1626

 

 

 

Nadchodził zmierzch. Dziwnie ubrany chłopak koczował na dachu niedużego budynku. Naprzeciwko znajdowała się dobrze prosperująca, karczma której właścicielem był nie kto inny jak Banita. W ciągu roku ten przebiegły mężczyzna zawędrował prawie na szczyt gangsterskiej hierarchii. Wszystko dzięki przymusowym naborom do jego bandy i nadzwyczaj skutecznemu planowaniu. Banita siłą wcielał młodych chłopaków o lepkich palcach i szybkich nogach, by, łącząc ich atuty, dokonywać niebywale zuchwałych kradzieży. Ten „zaszczyt” spotkał również talon Talona. Niespełna miesiąc temu chłopak został brutalnie pobity po odrzuceniu oferty przyłączenia się do młodocianej armii. Zaszywając się, gdzie tylko mógł, talon Talon starał się wfrp-witchs-song-innuciec przed gniewem Banity. Gdyby nie fakt, że ten wcześniejszy nie znał jego miejsca zamieszkania, chłopak już dawno leżałby martwy w rynsztoku. Młodzik liczył, że szef „Szczurzych mordek” (jak pobłażliwie określano młodociany gang Banity) z biegiem czasu zapomni o zniewadze i da chłopakowi spokój. Może i tak by się stało, gdyby nieustanna czujność i strach młodzieńca nie przemieniły się w żądzę zemsty.  Jedyną rzeczą, której talon Talon naprawdę nienawidził, było ograniczanie jego wolności. Miarka jednak przebrała się, gdy podwładni Banity wkroczyli swoimi brudnymi buciorami na teren chłopaka. Widok niezgrabnych nastolatków z nożami węszących po dachach, które były jednym prawdziwym azylem talon Talona, wzbudził w nim zimną zawiść.

talon Talon najchętniej wkroczyłby do oberży i zastrzelił tańczącego Banitę. Chłopak przetarł stary gnat, który podarował mu Arantir, wyobrażając sobie kulę przeszywającą mózg swojego wroga. Niestety sprawa nie była taka prosta. Rozkazy były wyraźne.

Zabij tak, by nie wzbudzić podejrzeń. Tak, by ludzie rozmawiali o duchach śmierci zakradających się, by nieść sprawiedliwość. Zabij tak, byśmy nie musieli zabić ciebie.

Słowa te raz po raz pobrzmiewały w głowie młodzika, studząc jego gniewny zapał. Perspektywa czekania i starannego planowania wydawała mu się taka nużąca. I jeszcze ta cała szopka, którą musiał rozegrać. Chłopak westchnął i włożył starannie owinięty pistolet do szczeliny w kominie. Nóż również powędrował na „półkę”. Uzbrojony jedynie w cięty język i piąstki wielkości małych ziemniaków, talon Talon ruszył ku drzwiom karczmy…

Wiatr wpadł do nagrzanego pomieszczenia, rozdmuchując grającym karty do pokera. W progu stanęła niewielka postać ubrana dość schludnie jak na taką dzielnicę. Krzepki mężczyzna, którego talię porwał wicher, powstał gwałtownie i ruszył niemalże pędem w kierunku gościa, by dać mu jasno do zrozumienia, że nie jest to miejsce dla niego. Cała reszta podzielała jego opinię gniewnie, potrząsając rękoma bądź też śmiejąc się z dziwaka. Mimo szarżującego osiłka talon Talon stał niewzruszony. Nim jednak twarz chłopca bliżej zapoznała się z pięścią dryblasa, salę przeszył skrzekliwy głos.playing-cards-632294-1920x1080-hq-dsk-wallpapers

- Stój.

Z kąta sali powstał przystojny mężczyzna około trzydziestki z włosami elegancko zaczesanymi na prawą stronę. W jego ręku spoczywał duży kielich wina, którym rytmicznie machał, podchodząc do młodocianego gościa. Barczysty mężczyzna zatrzymał się zaledwie metr od swojego celu. Na jego twarzy malowała się wściekłość. Wszyscy w karczmie ucichli, lecz po kilku zimnych spojrzeniach Banity, które dobitnie mówiły „Co się tak gapicie?”, wrócili do swoich zajęć kątem oka, obserwując chłopaka. Mężczyzna obrócił się w kierunku osiłka, który wciąż stał na wyciągnięcie ręki od przybysza. Banita przechylił głowę spoglądając prosto w oczy mięśniaka. Żeby to zrobić, musiał zadrzeć głowę do góry z powodu swojego niskiego wzrostu.

- Siadaj John.

- Ale ten szczyl…

Banita trzasnął kieliszkiem o ścianę, zaciskając zęby z wściekłości.

- Powiedziałem, żebyś usiadł. Czyż nie tak?!

W karczmie znowu zapanowała cisza. John, zgrzytając zębami, zajął swoje poprzednie miejsce i wziął się za zbieranie kart. Tym razem wzrok Banity spoczął na gościu.

- Porozmawiajmy w moich pokojach.

talon Talon całkowicie spokojny i opanowany, uśmiechnął się pogodnie do swojego największego wroga. Banita poprowadził go przez wąski korytarz znajdujący się za kontuarem i wkrótce obaj znaleźli się w przytulnym pokoiku. Gdy drzwi pomieszczenia zostały starannie zamknięte, Banita zwrócił się do chłopaka.

- Usiądź proszę. Napijesz się czegoś? Kawy bym ci nie proponował, bo ten czarny proszek, który mamy, nie można nazwać mianem tak szlachetnego napoju, jakim jest kawa. Z pewnością jako syn z rodu kupieckiego mogłeś się przekonać jak smakuje prawdziwa kawa. Zaproponowałbym ci więc wino, jednakże przez wzgląd na twój młody wiek i interesy, którymi musimy się zająć, z przykrością odłożę ten trunek na później.

Zmieszany talon Talon delikatnie odchrząknął i poprawił na nosie swoje drobne okulary, które zaczęły mu już parować. Chłopak nie mógł się pogodzić z tym, że muszą być one częścią stroju, jednak Arantir upierał się przy swoim. Ciężko jest dyskutować z kimś, kto wciąż nie jest pewny, czy cię zabić, czy nie. talon Talon, chwilowo osierocony syn bogatego kupca z Bilgewater przedstawiający się imieniem Todor, odchrząknął i niepewnym, załamującym się głosem odpowiedział gospodarzowi.

- Ehkem, po.. poproszę wody.

Banita widząc strach na twarzy młodzika uśmiechnął się łagodnie i przyniósł z pobliskiego barku kryształową karafkę wypełnioną cieczą.

- Proszę.

Chłopak chwycił podaną mu szklankę, zanim jednak przyłożył ją do ust, przyjrzał się naczyniu uważnie.

- To nie jest kryształ proszę pana. Znaczy, nie chcę być nieuprzejmy, ale sprzedawca musiał pana oszukać. Karafka jest jak najbardziej prawdziwa, jednak te szklanki do zestawu wykonano z obrobionego utwardzanego szkła, które dla niewytrawnego oka do złudzenia może przypominać kryształ.

talon Talon, idealnie odgrywając swoją rolę, zarumienił się i przeprosił gospodarza za swój wykład, zapewniając, że nie chciał go obrazić, a jego niewiedza jest całkowicie uzasadniona. Banita roześmiał się pogodnie.f-bohemia-krysztalowa-karafka-kieliszki-do-wina-fiona-86-41081-1-00j99-6-1

- Nic się nie stało. To dobrze, że twój świętej pamięci ojciec cię czegoś nauczył.

Todor syn kupca zmarkotniał na wspomnienie jego niedawno zmarłego ojca, jednak pod żałobną maską talon Talon śmiał się wniebogłosy, widząc, jak Banita łatwo połyka haczyk.

- Mimo że rozumiem twoją niefortunną sytuację, musisz wiedzieć jedno – nie cierpię mazgajów. 

Na te słowa chłopak otarł łzawiące oko i przełknął ślinę, próbując zachować opanowanie.

- Świetnie. A więc przechodząc do tematu, moi ludzie powiedzieli mi, że twój ojciec nauczył cię czegoś więcej niż rozróżniania podróbek.

talon Talon uśmiechnął się w myślach, gdy Banita określił szpiegów Bractwa jako swoich ludzi.

- Ma pan rację. Umiem też bardzo dobrze rachować, w szczególności na pudełku grahowym.

Banita klasnął donośnie w dłonie i uśmiechnął się szeroko.

- Wyśmienicie. Twoje talenty byłyby dla mnie bardzo przydatne. Dlatego grzecznie, aczkolwiek stanowczo i nieugięcie się pytam, chciałbyś ze mną współpracować?

Todor zawahał się, nie chcąc wyjść na zbyt pochopnego w podejmowaniu decyzji.

- Nie chciałbym cię straszyć, ale sierota bez żadnej opieki nie wytrzyma tu dłużej niż tydzień.

Banita zbliżył się do pobladłego chłopaka i wyszeptał.

- A ci, co się mi sprzeciwiają, nie żyją dłużej niż kilka minut.

Młodzik znowu przełknął ślinę, wyglądając, jakby już miał pełne portki, jednak w duchu talon Talon śmiał się do rozpuku. „Nie żyją dłużej niż kilka minut? To chyba znaczy, że od kilku tygodni jestem martwy”.  Chłopak ledwo powstrzymał się od rzucenia jakiejś kąśliwej uwagi swojemu rozmówcy. To jednak byłoby równoznaczne ze śmiercią, którą otrzymałby albo z rąk Banity, bądź też Arantira.

Wystraszony nie na żarty Todor wyjąkał więc:

- Tak. Z przyjemnością do pana dołączę.



Chłopak kolejny raz w przeciągu kilku minut przełknął głośno ślinę i dodał.

-Tylko jest jedna taka sprawa. Znaczy, ekhem chciałbym pana bardzo prosić. No, bo ja tego…

Banita spoglądał drwiąco na plączącego się w słowach dzieciaka.

- Krew. Nie mogę znieść jej widoku.

Wydusił z siebie talon Talon.

- Ja nie nadaje się do innej pracy niż liczenie.

Banita roześmiał się w głos.

- Ah, jeśli tylko o to chodzi, to uwierz mi, jeszcze zatęsknisz za widokiem czegokolwiek innego oprócz twojego grahowego pudełka do obliczeń.

 

Image1

 

Grahowe pudełko do obliczeń – używane zazwyczaj przez kupców i bankierów.

Todor wdzięcznie skinął głową, wyraźnie ciesząc się z przydzielonej mu roli.

- Weź swoje rzeczy i staw się jutro pod podany adres. Dostaniesz swoją klitkę do pracy i spania.  Zaczynasz pracę o brzasku. 

Banita wręczył chłopakowi małą karteczkę i powstał z miejsca.

- Aaa… proszę pana?

- Możesz mówić do mnie szefie. 

- Tak, proszę pana. Znaczy się, tak jest szefie! Chciałem się spytać, czy mogę zabrać ze sobą zwierzątko. Oczywiście o ile to nie problem.

Banita zmarszczył czoło i spojrzał badawczo na swojego świeżo zatrudnionego księgowego.

- Hmm. Co to za stwór?

Talon kolejny raz poprawił sobie zaparowane okulary, które zjeżdżały mu z za małego nosa.

- To tylko papuga, pamiątka po ojcu. Bardzo ją lubię. W dodatku to bardzo ciche stworzenie.

Szef mlasnął i zaczął dłubać w zębach podręcznym scyzorykiem. W końcu jednak odpowiedział chłopakowi.

- W porządku. Jednak jeśli to ptaszysko choć raz obudzi mnie w nocy, spalę je żywcem. 

Todor jeszcze raz zapewnił Banitę, że ptak będzie cicho jak mysz pod miotłą i na pewno żadna taka sytuacja nie będzie mieć miejsca. Sfrustrowany ciągłym paplaniem chłopaka, mężczyzna przerwał mu chłodno i kazał wyjść tylnymi drzwiami.

talon Talon kroczył radośnie ulicami, gwiżdżąc pod nosem. W ręku ściskał zapisany skrawek papieru. Chłopak rozważał każdą wypowiedź banity, podśmiewając się z niego w myślach.

” Spali je żywcem!”

talon Talon nie potrafił powstrzymać się od śmiechu. Z pobliskiego okna ktoś zaczął bluzgać na szczerzącego się jak wariat młodzika. Ten jednak nie zwracał na nikogo uwagi, śmiejąc się do rozpuku.

Koniec części czwartej, c.d.n.

Słownik pojęć

Pojęcia

(1.1) Harvil – jedna z trzynastu dzielnic Noxus. Powszechnie uważana za najniebezpieczniejszą z powodu braku zapór obronnych, położenia blisko Lasu Szeptów oraz liczną ilość młodocianych gangów. Powstała na starych ruinach miasta o zapomnianej już nazwie. Dzielnica ta utrzymuje się głównie z nielegalnego handlu narkotykami, tytoniu i mocnych trunków.

(1.2) Biała mgiełka – najtańszy i najbardziej toksyczny narkotyk w mieście. Głównym jego składnikiem jest żrący wapń, który wypala nozdrza i układ oddechowy. W dużym rozcieńczeniu raczej niegroźny, jednak silnie uzależniający.

(1.3) Arifirdia – silna trucizna uzyskiwana z owoców jałowca i miąższu huby orlandzkiej. W wyniku destylacji nabiera specyficznego turkusowego koloru.

(1.3) Skorupia Czaszka – prawdopodobnie najstarsza budowla w Noxus. Drewno, które zostało użyte do jej budowy jest niesamowicie trwałe. Nazwa powstała od charakterystycznego wyglądu budynku, który przypomina pancerz żółwia. Obecnie jej jedynym rezydentem jest Istris (zobacz: Postacie 2.1).

(1.4) Czarne Bractwo – przestępcza spółka zrzeszająca alchemików i druidów. Znana powszechnie z produkcji narkotyków i trucizn. Mimo to zajmuje się też zaopatrywaniem aptek, szpitali i eksperymentami nad nowymi rodzajami medykamentów.

(1.5) Pudełko grahowe (inaczej, pudełko do liczenia) – skomplikowane urządzenie do obliczeń. Sam sprzęt jest rzadki i drogocenny, jednak osoby, które potrafią się nim posługiwać, występują jeszcze rzadziej. By płynnie posługiwać się pudełkiem grahowym, potrzeba kilkunastu miesięcy praktyki. Dlatego też gildie kupieckie pilnie strzegą sekretu tych maszyn, wykorzystując je przy swoich księgach transakcyjnych.Image1

Postacie

(2.1) Istris – alchemik, naukowiec, badacz i były kuchmistrz. Jego eksperymenty budziły liczne kontrowersje, więc postanowił zaszyć się w Skorupiej Czaszce (zobacz: Pojęcia 1.3). Liczne przesłanki wskazują, że był w jakiś sposób powiązany z Czarnym Bractwem (zobacz: Pojęcia 1.4). Obecnie ten starszy pan oddaje się w całości badaniu fauny i flory Runeterry. Jedyny przyjaciel Talona.

(2.2) Talon – dziesięcioletni chłopak mieszkający z ciocią, która nie dba o swojego wychowanka i nieustannie poddaje się działaniu środków odurzających. Wychowany głównie przez swoje doświadczenia i brutalne życie ulic. W młodości szkolony na złodzieja przez jeden z gangów. Obecnie niezależny kieszonkowiec, żyjący z czego tylko się da. Wolny czas poświęca obserwacjom i głębszemu poznawaniu miasta.

(2.3) Birro – jeden z czarnych braci. Arcymistrz alchemii, wkrótce przechodzący w stan spoczynku.

(2.4) Arantir – jeden z czarnych braci. Niski, krzepki mężczyzna zajmujący się naborem i szkoleniem nowych rekrutów pod kątem szermierki. Mistrz w posługiwaniu się sztyletami.

(2.5) Banita – trzydziestoletni szef gangu. Swoją „armię” starannie selekcjonuje, wybierając chłopców o odpowiednich zdolnościach. Dzięki przebiegłemu planowaniu i licznym kontaktom cieszy się dużym poważaniem wśród półświatka Noxus. Właściciel oberży „Pod stołem”.

(2.6) Todor – fikcyjna postać, za którą podszywa się Talon (patrz, Postacie 2.2), by wkraść się w łaski Banity (patrz, Postacie 2.5). Postrzegany jako sierota po zamożnej rodzinie kupieckiej. Ceniony za zdolność posługiwania się Pudełkiem grahowym (patrz, Pojęcia 1.5).

Bestiariusz

(3.1) Lamfir – leśny drapieżca. Poluje głównie nocą, w dzień chowając się do swoich kryjówek. Mnóstwo resztek i całe stada szczurów zwabiły te stworzenia do biedniejszych, pozbawionych obrony dzielnic Noxus. Charakterystyczne białe futro Lamfirów, nakrapiane czarnymi plamkami wzbudziło zainteresowanie wśród krawców z wyższych sfer. Guzowata narośl na głowach tych bestii pozwala im taranować wroga.519158d7_Final-Fantasy-XIV-A-Realm-Reborn-Monster-2

(3.2) Pożarnik pospolity – obecnie rzadko spotykany ptak. Jego cechą charakterystyczną jest plucie ogniem, czym pomaga sobie podczas polowań i obrony terytorium. Masowe wybijanie tych ptaków z powodu rzekomego powodowania pożarów zmusiły te zwierzęta do zmiany środowiska. Dziś można je spotkać głównie w górach, gdzie polują na mniejsze od siebie ptaki i gryzonie. Ich największym naturalnym wrogiem jest żółw szczęko-skalny.

firebird_wallpaper_by_therockycrowe-d62gjhq

 

Artykuły premium


Jeśli zauważyłeś literówkę/błąd we wpisie - prosimy o zgłoszenie tego poprzez specjalny formularz kontaktowy - dzięki automatycznemu systemowi powiadomień będziemy mogli błyskawicznie usunąć błąd.