summoners_rift
Meta na mobilność? Też bądź mobilny! Sprawdź mobilne How2Win

Byle przeżyć kolejny dzień – reportaż z Pól Sprawiedliwości

Bartłomiej Winion

Dziennik Przywoływacza, 28 maja 2021 roku

Byle przeżyć kolejny dzień – reportaż z Pól Sprawiedliwości

Rozdarte spodnie, przestrzelone kolano, krew płynąca po policzku. To Graves. Kiedy przybył na Pola Sprawiedliwości, nie spodziewał się, że wszystko potoczy się w ten sposób.

– Gdybym wiedział, że będą mną kierowali tacy idioci, nigdy w życiu nie zgodziłbym się na udział w tych walkach – mówi zdenerwowany Graves. – To jakaś kpina. Jak, pytam jak, można być takim pacanem, żeby kazać mi dashować w pięciu wrogów, szczególnie kiedy przez cały mecz przegrywaliśmy?!

Obok stoi Lee Sin. Na pierwszy rzut oka widać, że i jemu nie poszło najlepiej. Podarte ciuchy, rozbita głowa, złamana noga, z której wystaje kość – to tylko kilka pamiątek po meczu, który chwilę temu się skończył.

– A podobno to ja jestem ślepy! – Lee Sin nie ukrywa zdenerwowania. – Te matoły, ci zasrani Przywoływacze, gdzie oni mają oczy? Ja rozumiem, ja mogę wielu rzeczy nie zauważyć, ale oni? Widzą, że trafili Falą Dźwięku, przeciwnik ledwo zipie, ale ma jeszcze Barierę, Błysk i tarczę, a oni co? No pewnie, że wskakują! Lecę do wroga, on w mgnieniu oka przeskakuje za swoją wieżę i używa Bariery. Ląduję, pociski od wieży parzą mnie, wrogie miniony obijają, ale nie mam wyjścia – muszę walczyć. I kiedy już wydaje się, że uda mi się zabić Lux, ta używa Pryzmatycznej Bariery i ostatnią rzeczą, jaką widzę przed śmiercią, jest ta cholerna kulka, która leci i wraca, dając jej podwójną osłonę. Ale mojego Przywoływacza nie interesuje fakt, że właśnie bez namysłu skazał mnie na śmierć. Debil powie „unlucky” i następnym razem bez zastanowienia zrobi to samo.

Graves klepie Lee Sina po ramieniu: – Stary, wiem co czujesz. Nie zliczę, ile to już razy kazali mi wskakiwać pod wieżę na drugim, trzecim poziomie, żeby dobić przeciwnego strzelca. Oczywiście nie interesowało ich, że tamten miał jeszcze swoje czary i bez problemu się uleczył, zabijając mnie z pomocą wieży.

Popis głupoty na Polach Sprawiedliwości

Pola Sprawiedliwości były kiedyś miejscem, gdzie toczono epickie bitwy. Naprzeciw siebie stawali bohaterowie kierowani przez wybitnych Przywoływaczy. Każda z takich potyczek przechodziła do historii, a o jej przebiegu układano pieśni. Wędrowni bardowie śpiewali je w karczmach, zabawiając tym ludzi, którzy o walkach na Polach Sprawiedliwości mogli tylko pomarzyć.

Kilka lat później to, co niegdyś było symbolem bohaterstwa i honorowych walk, teraz przypomina karykaturę tego miejsca. Dopuszczenie niższych warstw społeczenych do Akademii Przywoływaczy sprawiło, że strategiczne podejście do bitew stało sie reliktem przeszłości. Teraz rządzi tu porywczość, siła i… przypadek. W starciu dwóch oddziałów mających równie głupich przywódców tylko przypadek może zadecydować o zwycięstwie.

To są właśnie dzisiejsze Pola Sprawiedliwości.

Trudne jest życie bohatera

Baza drużyny niebieskich. Obok fontanny siedzi drobna kobieta. Ma czerwone włosy i bliznę na twarzy. To Katarina, nazywana przez miejscowych Złowieszczym Ostrzem. Razem z siostrą, Cassiopeią, sieją postrach na Polach Sprawiedliwości.



– Kiedyś było lepiej – stwierdza Katarina. – Owszem, dla mnie trudniej, ale zdecydowanie lepiej. Bardzo długo uważano, że wybieranie mnie to dyshonor dla ludzi myślących i śmiano się, że Przywoływacz może z moją pomocą wygrać mecz, nawet jeśli miałby mną kierować przez sen. Wszystko zmieniło się w momencie, kiedy dopuszczono ten motłoch do ubiegania się o licencję Przywoływacza. To jakaś komedia. Aktualnie bardzo często zdarza się, że wrogie drużyny umawiają się, żeby mnie nie wybierać, co w naszym żargonie nazywamy „banowaniem bohatera”. Ale to nic, to jeszcze dałoby się przeżyć. Ostatnio doszły mnie słuchy, że ta popularna gazeta, How2Win, czy jakoś tak, opublikowała artykuł, jak mną kierować. Rozumiesz? Artykuł na temat bohaterki, którą podobno można kierować przez sen! Co za szajs.

Cassiopeia: – Wygląda na to, że w końcu przestałaś być łatwa.

Byle przeżyć kolejny dzień

Słońce chyli się ku zachodowi, a bohaterowie powoli rozchodzą się do swoich domów. Idąc, rozmawiają ze sobą o wielu rzeczach i martwią się, co czeka ich jutro. Problem z inteligencją Przywoływaczy staje się coraz poważniejszy i nawet oni sami zaczynają to widzieć, co nierzadko prowadzi do kłótni pomiędzy nimi.

Graves tłumaczy: – To nie tak, że wszyscy Przywoływacze to idioci, naprawdę. Raz na jakiś czas zdarzają się jednostki inteligentne, które nie myślą tylko o sobie, ale także o drużynie. Nieśmiało sugerują, że może by obrać jakąś strategię, skupić się na najważniejszych celach na mapie (mowa tu o Baronie i Smoku – przyp. red.). Niestety, z bandą bezmózgów nie wygrasz, oni czasami nawet nie zdają sobie sprawy, że aby wygrać grę, należy zniszczyć wrogi nexus. Ostatnio spotkałem takiego, który był święcie przekonany, że jego drużyna wygra, jeśli zdobędą sto zabójstw.

Katarina: Święta racja, raz na jakiś czas znajdzie się fajny Przywoływacz, który niemal przypomina tych z dawnych czasów. To właśnie oni są nadzieją i dzięki nim mam jeszcze ochotę wychodzić na Pola Sprawiedliwości. W sumie to im współczuję. Są trochę jak bryłka złota w kupie gówna.

– Noo, coś w tym jest – przytaknął Graves. – Chciałbym, żeby było jak dawniej. Kiedyś warto było ginąć kilka razy dziennie, bo brało się udział w prawdziwych bitwach. A teraz?

– A teraz jesteśmy trochę jak Emumu. Nic tylko się ciąć z radości, że mamy takich Przywoływaczy – wzdycha Cassiopeia.

Bohaterowie siedzą zamyśleni, patrząc jak Pantheon otwiera swoją piekarnię, żeby przygotować chleb na jutro. Wielu z nich ma pasje, cele. Chcieliby coś osiągnąć w życiu.

Graves: – Chciałbym kiedyś skończyć ASP, Mundo ciągle mówi o AWF-ie, a Gragas… jego marzenia to coś innego, szczególnie że po kilku beczkach wina jego myśli sięgają gwiazd. Dlaczego więc tu jesteśmy, skoro chcielibyśmy robić inne rzeczy? Wielu z nas było na rozstaju dróg, w tamtym momencie nie wiedzieliśmy, co zrobić ze swoim życiem. Idea bitew, za które oczywiście nam płacono, wydawała się idealna na start, żeby jednocześnie zarobić, a zbytnio się nie narobić. No i sprawiało nam to przyjemność. Każdego dnia nowa strategia, jak pokonać przeciwników. Pamiętam, jak raz udaliśmy się we dwójkę na górną aleję i tłukliśmy Maokaia. Boże święty, jaki on był zdziwiony!

Katarina: – A pamiętasz czasy, kiedy nie było żadnych ustaleń, kto gra na jakiej linii? Śmiesznie było, bo każdy mecz był inny. Kto by teraz pomyślał o Ashe na midzie?

– Racja, nikt – przyznał smutno Graves. – Być może Przywoływacze pójdą kiedyś po rozum do głowy i zrozumieją, że oprócz zwycięstwa ważna jest też przyjemność czerpana z bitwy. Może zobaczą, ile frajdy daje coś takiego.

– To już prędzej ja coś zobaczę – powiedział Lee Sin i skrzywił się. – Przywoływaczom już na tym nie zależy.

Tekst ukazał się w „Dzienniku Przywoływacza” 28 maja 2021 roku.

Powyższy wpis jest mini-blogiem stworzonym przez czytelnika, a redakcja portalu How2Win nie ingerowała w jego treść. Mini-blog jest formą, w której to czytelnicy tworzą treść, którą mogą się podzielić się z szerszym gronem odbiorców. Dział zawierający wszystkie mini-blogi znajdziesz na stronie głównej w zakładce Społeczność lub bezpośrednio pod adresem http://how2win.pl/category/mini-blog/.

Jeśli także chcesz dołączyć do grona twórców Mini-blogów – zapraszamy serdecznie do skorzystania z formularza dodawania wpisu.

Artykuły premium


Jeśli zauważyłeś literówkę/błąd we wpisie - prosimy o zgłoszenie tego poprzez specjalny formularz kontaktowy - dzięki automatycznemu systemowi powiadomień będziemy mogli błyskawicznie usunąć błąd.